Dowódca bazy Northolt, W/Cdr (płk) Stanley Vincent, podobnie jak wielu wyższych oficerów RAF poddawał w wątpliwość liczbę samolotów zestrzelonych przez pilotów Dywizjonu 303. Nie dawał wiary, że Polacy zgłaszają zestrzelenia zgodnie z wymaganiami regulaminu. Postanowił na własne oczy przekonać się jak jest naprawdę. Swoim Hurricanem poleciał za pilotami Dywizjonu 303 i obserwował walkę jaką toczyli z niemieckimi bombowcami. Jak przyznał po locie: "Raptem niebo wypełniło się płonącymi samolotami, spadochronami i kawałami rozpadających się skrzydeł." W/Cdr Vincent próbował sam włączyć się do walki, ale zawsze kiedy przymierzał się do strzału uprzedzał go jakiś Polak. Zrezygnował więc z dalszego udziału w tym starciu. Po wylądowaniu powiedział do oficera wywiadu: "Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!"
|
|
|
 |
| Wielu wyższych oficerów RAF poddawało w wątpliwość liczbę samolotów zestrzelonych przez Dywizjon 303. Dopiero gdy dowódca bazy Northolt W/Cdr Vincent przekonał się osobiście, że jest to prawda, Brytyjczycy zmienili opinię o polskich pilotach. |
|
|
|
|
|
|